Choroba mnie znów rozebrała, ale nie było najgorzej. Teraz troche sie edukuje i głównie siedze w domu, nie chce mi sie ćwiczyć, ale musze się znów zmotywować do działania, bo zarastam tłuszczem xd
Kilka dni temu jak bolało mnie gardło, kupiłam tabletki do ssania LARYNGUP. Ponoć mają w sobie naturalne składniki, poleciła mi sie pani z tej apteki więc wzięłam.
Nie mam pojęcia jak je ocenic i co o nich napisać, bo nie wiem czy to one mi pomogły czy samo przeszło po kilku dniach katowania mojego gardła. Naturalne bzdety nigdy na mnie nie działają, jestem jakaś dziwna czy coś. Dopiero po 15 tabletce ( czyli po 4 dniach stosowania) poczułam że ból ustąpił.
Więc nie wiem czy są jakieś wybitnie dobre.
Jeszcze jednym booblem na gardło jest CHOLINEX. Dla mnie to najgorszy lek na świecie!!!
Nie dość że obrzydliwie smakuje to na mnie kompletnie nie działa. Ogólnie na mojej rodzinie on nie działa.
Mama zawsze mówi " Kup coś na gardło, tylko nie CHOLINEX " xd
Stwierdzam że lek jest przystosowany do drobnych chorób i przeziębień gardła. Ja się leczę dopiero gdy już nie moge normalnie funkcjonować. Wtedy dochodzi gorączna bóle mięśni, katar i tak dalej, sami dobrze wiecie :)
Dobrym lekiem jest dla mnie STREPSILS INTENSIVE:
Wystarcza jedna tabletka i już po problemie, działa natychmiastowo i zastanawiam się czy ten lek nie ma jakichś większych zastosowań co do grypy bo miałam takie sytuacje, że gdy wzięłam ten lek to po kilku godzinach nie miałam uczucia gorąca i nie bolała mnie głowa, zdarzyło się tak kilka razy, gdy nie brałam innych środków przeciwbólowych. Mam nadzieję, że tak. Chyba wrócę do tego leku, bo jest naprawdę świetny.
Kolejnym lekiem który ratował mi życie to SEPTOLETE PLUS :
Świetnie pachnie i jest jak cukierek xd Ale nie o tym. Po zażyciu tego leku miałam wrażenie że nie mam gardła, kompletnie go nie czułam. Było to uczucie znieczulenia miejsca. To było troche nie komfortowe , ale za to szybko pomogło, co mnie bardzo cieszy.
Nie będę dłużej rozwodzić się na temat mojego gardła. Teraz czas na moje włosy ! xd
Wczoraj zrobiłam sobie fryzurkę, nie zbyt różniącą się od codziennego przysłowiowego "grzyba" na czubku głowy. Wypuściła i lekko zakręciłam grzywkę :
Troche kiepskie światło i kolor wyszedł nienaturalny :(
Ostatnio gdy farbowałam końcówki, niestety nie było widać efektów, a dziś coś się stało xd
Jestem w szoku ale to bardzo dobrze! :) Może to od słońca, teraz tak pięknie świeci :D
Po kilku godziniach niestety wszystko się zepsuło, jak zwykle, bo moje włosy są twarde i nie nadają się do czesania i stylizacji, więc związałam je tak jak zawsze, dodatkowo założyłam opaskę :)
SOBOTA!!!
Tradycyjnie mama upiekła coś na słodko ♥ Cappucino mmm.. :)
Żeby nie było ja robiłam pierogi xd PIERWSZY RAZ W ŻYCIU!
Wyszły....dobre xd A tak serio to dało sie jakoś je zjeść :)



Droga bloggerko!
OdpowiedzUsuńTekst Mamy świetny: "kup coś na gardło, tylko nie Choliex". Uśmiałam się. Fryzura ładna, żeby się trzymała to używaj jakiegoś lakieru, albo pianki. Może utrwali?. Jaki kolor końcówek chciałaś mieć: czerwone?
I te pierogi...ktoś tu zastępuje starszą siostrę, brawo!
Końcówki miały wyjść rude, a wyszły takie jak wyszły :( Mama zawsze rozwala xd
OdpowiedzUsuń