LIRENE - balsam brązujący-ok. 10 zł
LOREAL CIENIE - szt. 52 zł
NIVEA pomadka - ok.10 zł
RIMMEL- tusz do rzęs. ok.32 zł
SEPHORA - żelowa kredka do oczu. ok 20zł
CALVIN KLEIN - cień do powiek - 11zł
MEXX"energizing woman" perfuma - ok.60zł
ADIDA-woda toaletowa - ok.30zł
Aby jakoś wyglądać w spodenkach i nie świecić bielą uznałam, że najlepszym sposobem będzie zaopatrzenie się w samoopalacz. Wiem, że to po części samobój, ale jeżeli się umie rozprowadzać tego typu balsamy, to nie wygląda to źle. Kupiłam go na promocji, bo za LIRENE sama z siebie bym się nie zabrała. Miałam zawsze o produktach tej firmy nieciekawe zdanie, z tego względu, że żadne ich produkty się nie sprawdzały. Jednak, gdy zobaczyłam na promocji ten balsam, to od razu wrzuciłam go do koszyka. Po pierwszym użyciu byłam bardzo mile zaskoczona, ponieważ efekt był rewelacyjny. Po kolejnych zastosowaniach też było nieźle, więc postanowiłam go odłożyć na pewien czas. Po 2 tygodniach nieużywania spróbowałam go po raz kolejny, niestety efektu nie widziałam w ogóle. Nie wiem dlaczego, może wpływ na to miał fakt, że się naturalnie opaliłam? Myślę, że dam mu jeszcze czas, a jeżeli się nie sprawdzi, to będzie stał i tracił na ważności, albo jak mnie zdenerwuje, to wyląduje w koszu :)
Cienie dostałam od siostry. Bardzo mi się podobają te ciemne róże. Takie typowo moje kolory. Mój aparat nie oddaje niestety tej pigmentacji i różnorodności odcieni różu. Kolory utrzymują się ok. 5-9 godzin na moich powiekach. To i tak dobrze. Niestety moje powieki są często "mokre" ponieważ mam tłustą cerę.
Co tu dużo mówić, te cienie są świetne :)
Zazwyczaj nie kupuję pomadek, jednak tą kupiłam, ponieważ miałam bardzo suche usta, co mi niesamowicie przeszkadzało. Skoczyłam do pobliskiego Rossmana. Biegłam przez całe chmury papieru toaletowego i pieluch dla niemowląt, po czym musiałam przebić się przez falę antyperspirantów i żeli pod prysznic aż w końcu dotarłam! Byłam tak szczęśliwa, że nie interesowało mnie, jaki zapach posiada ten wspaniały ludzki wymysł. A to był... strzał w dychę! Nie tylko dobrze nawilża, ale też ma w sobie całą gamę witamin i pięknie pachnie :)
O tym tuszu to ja mogę pisać i pisać...jak wiele z was czytających ten post (o ile w ogóle ktoś to czyta).
Gdy go pierwszy raz użyłam, nie byłam zachwycona. W sumie nie wiedziałam, co o nim myśleć. Nic nie widziałam, bo miałam tak pozaklejane rzęsy, że nie było prawa ich porozdzielać bez użycia innej szczoteczki.
Odstawiłam go, ale nie dawało mi spokoju to, że to taki super tusz, wyreklamowany przez Kate Moss i tak dalej, a taki bubel kosmetyczny. Dlatego spróbowałam jeszcze raz. Już było lepiej i zastanawiałam się w czym rzecz, skoro moja technika malowania się nie zmieniła. Okazało się, ze był za rzadki. Zostawiłam go przez przypadek niedokręconego na ok. 15 min. Po tym drobnym "incydencie" był jak prawdziwy tusz z górnej półki. Używam go teraz chętnie i jestem z tego HAPPY!
Tą kredkę dostałam od koleżanki. Bardzo zaniepokoiło mnie, kiedy stwierdziła, że nie będzie się malować TĄ czarną kredką. Po pierwszym, nieudanym użyciu byłam w stanie ją wyrzucić przez okno, ale powiedziałam sobie " nie, nie zrobisz tego! " no i tak coraz częściej zaczęłam ją stosować i w końcu opanowałam tą jakże trudną technikę malowania się żelowymi kredkami! A tak ogółem to świetnie napigmentowana i się straszszszzzzznie rozciera :)
Cień, który niefortunnie wypadł mi na pasach, bo chciałam znaleźć chusteczki xd.Rozsypał się w drobny maczek, co mnie doprowadza do płaczu bo był niesamowicie trwały i meeeega błyszczący:)
Piękny i niesamowicie smakowity zapach, który jest moim no.1 od kilku mesięcy. Pomarańcza tworzy bardzo orzeźwiający zapach, a mango dodaje słodyczy tej perfumie. KOCHAM!
Moja szczotka, której zawdzięczam wiele dobrego. Włosy nie wypadają mi tak jak wcześniej, jest bardzo bezpieczna, nie podrażnia skóry głowy i dopasowuje się do dłoni :)
Zapach idealny na lato! Słodki i orzeźwiający. Idealny na gorący dzień :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz